Paula Gajownik

Z radością przez świat
Rozwój osobisty

Definicja kobiecości

Niedzielny wieczór. Spotkanie z koleżanką.

– O czym będzie nowy wpis na blogu?

– Myślę, że o kobiecości.

Nagle w odpowiedzi słyszę zupełnie szczere:

– Ja nie jestem kobieca.

Postanowiłam pobawić się w psychologa i podrążyć temat. Na moje pytanie dlaczego nie czuje się kobieca, znajoma odpowiedziała, że nie kręci się wokół niej wianuszek mężczyzn.

Ale właśnie… Czym właściwie jest kobiecość? Czy dowodem na nią musi być śliniący się na nasz widok tłum mężczyzn?

Być kobietą, być kobietą…

Wiele kobiet, które znam są pozornie kobiece. Z łatwością przychodzi im wyeksponowanie walorów swojej urody. Są ekspertkami z dziedziny mody i godzinami mogą rozmawiać o najnowszych trendach kosmetycznych. Zbierają „ochy i achy” wśród męskiej części społeczeństwa, która zachwyca się ich fenomenalnym wyglądem. I owszem – tak jak mówi moja znajoma – nie narzekają na powodzenie u płci przeciwnej. Jednak ich kobiecość jest powierzchowna, a dostrzec ją można jedynie w sposobie ubioru lub w makijażu. To dziewczyny momentalnie tracące przy bliższym poznaniu. Początkowy „efekt wow” zaciera się. Wtedy zauważyć można, że są miałkie i nie mają „tego czegoś” co przyciągałoby na dłużej.

Co jest kobiece, a co niekoniecznie?

Kobiecość nie równa się w żadnym wypadku byciu wyzywającą. Nie musi też przejawiać się wyczuciem mody czy malowaniem się. Wystarczy, że jest się zadbaną. Dziewczyna chodząca w trampkach, związanych włosach i bluzach prawdopodobnie na pierwszy rzut oka nie wyda się atrakcyjna. Co prawda garderoba nie będzie manifestem jej kobiecości, ale to brzydkie kaczątko nade wszystko może mieć magnetyzującą osobowość. Paradoksalnie to właśnie ta dziewczyna zatrzyma przy sobie mężczyznę. Zmianę wyglądu da się przecież wypracować.

Jednak dla niektórych samo pójście do kosmetyczki lub na zakupy to często za małe zmiany. Na swój sposób strój narzuca pewne zachowania, tak samo jak założenie szpilek wymusza zupełnie inny chód. Z pewnością niektóre z nas ubrane w elegancką suknię zachowywałoby się bardziej z klasą. Ale w momencie gdy zaczęłybyśmy kląć jak szewc, czar natychmiast by prysł.

Kobiecość nie odzwierciedla się w długości włosów lub ich kolorze. Nie ma też znaczenia rozmiar jaki nosimy i ile mamy lat. Piotr Mart w swoim poradniku „Mężczyzna od A do Z” napisał, że to co przyciąga mężczyzn do kobiet, to elementy przypisane typowo płci pięknej. Wynika z tego, że najlepiej by kobiety nosiły pastelowe i jaskrawe kolory. Oczywiście na pewno coś w tym jest, ale nie można generalizować. Nie każdemu mężczyźnie będzie podobał się określony typ kobiety.

Kobiecość nie oznacza nieporadności życiowej. Z drugiej strony, drogie panie, po coś mamy mężczyzn. Nawet jeśli umiesz wbić gwóźdź i urządzić mieszkanie, to daj się czasem wykazać swojemu ukochanemu. Delikatna nieporadność jest na swój sposób słodka, nie odgrywanie roli ofiary losu.

Odrzućmy na bok pogląd mówiący, że kobieta musi mieć dzieci. Stereotyp ten pomału zanika, ale nadal można usłyszeć „Jak to? Nie będziesz miała dzieci? Przecież…”. Nie masz również obowiązku być kurą domową.

Ideał kobiecości według mnie…

Idealna kobieta to dla mnie uśmiechnięta kobieta. Połączenie subtelności na co dzień z umiejętnością zawalczenia o siebie w chwili kiedy trzeba. Nie podaje się na tacy, ale pozwala odkrywać się stopniowo. Wraz z upływem czasu nie robi się z niej zrzędząca stara baba. Nie zazdrości swoim przyjaciółkom sukcesów. Wręcz przeciwnie, świętuje razem z nimi.

Trzy znane przedstawicielki płci pięknej będące dla mnie synonimem kobiecości to Kasia Warnke, Agnieszka Kaczorowska i Selena Gomez. Dlaczego? Wspomniane przeze mnie kobiety są wielowymiarowe i świadome własnej wartości. Udzielanych przez nie wywiadów słucha się z czystą przyjemnością, ponieważ są inteligentne i otwarte. Chociaż szczególnie zafascynowana jestem Katarzyną Warnke. Zdaje się łączyć w sobie wszystko to, o czym tutaj wspomniałam. Emanuje młodzieńczą energią, jednocześnie będąc dojrzałą w swoich wypowiedziach. Jest autorką słów, które szalenie mi się spodobały (całość wypowiedzi w filmiku poniżej): „Pokazywanie biustu jest dużo trudniejsze jeżeli chodzi o dobry smak. Natomiast gdy pokazujemy plecy to pokazujemy siłę”. W tym roku aktorka kończy 40 lat, a udało jej się zachować dziewczęcość, której brakuje jej rówieśniczkom.

I w końcu odpowiadając na pytanie postawione przeze mnie na wstępie: naszej kobiecości stanowczo nie definiuje liczba mężczyzn nami zainteresowana. Myślenie w ten sposób jest dosyć płytkie i wynika z braku pewności siebie. Jestem przekonana, że kobiecość leży głównie w głowie. Trzeba pokochać samą siebie. Kobieca kobieta powinna nie tylko wyglądać. Według mnie to składowa cech, o których pisałam wcześniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *