FAME MMA. Czy faktycznie zmieni na lepsze patostreamerów?

FAME MMA. Czy faktycznie zmieni na lepsze patostreamerów?

Każdy kto aktywnie śledzi YouTube wie, że od paru lat serwis stał się siedliskiem patostreamerów. Ta ciemniejsza strona YouTube funkcjonuje już długo i ma niesłabnącą rzeszę fanów. Niedawno patostreamerami zainteresowała się także nowo powstała federacja FAME MMA, która między innymi na ich przykładzie chce udowodnić, że „nigdy nie jest za późno na wyjście ze złego środowiska”.

Federacja została stworzona przez Michała „Boxdela” Barona i Wojtka Golę. Pierwsza gala miała miejsce 30 czerwca 2018 w Koszalinie. Wydarzenie cieszy się niemałym wzięciem, bo po FAME MMA 2, które wystartuje już 13 października w Poznaniu, planowana jest trzecia odsłona widowiska. W szranki staną skonfliktowani ze sobą popularni youtuberzy i celebryci. W klatce dają upust swoim niezdrowym emocjom. Nie muszą prywatnie ustawiać się na bójkę. FAME MMA płaci występującym za możliwość starcia na oczach tysięcy osób.

Jest show i jest biznes. W kategorii show jak najbardziej to kupuję. I to dosłownie. Pay per view już mam opłacone, będę siedzieć z popcornem i dopingować swoich faworytów. Swoją drogą bardzo doceniam Boxdela i Wojtka Golę za to, że szanują pieniądze widzów, którzy nabyli bilety lub pay per view. Teraz już starają się realnie przeciwstawiać nielegalnemu nadawaniu wydarzenia. Boxdel na wczorajszym streamie wspominał, że ponad 90 osób w sobotę będzie czuwać nad tym, by nie dochodziło do pirackich retransmisji. Tutaj ludzi bardziej ciągnie do kibicowania poróżnionym youtuberom, którzy w oktagonie chcą załatwić swoje sprawy niż oceniania walki od strony technicznej. Zresztą chłopacy przygotowywani są do gali na około trzy miesiące przed jej rozpoczęciem, więc nie ma mydlenia oczu, że więcej w tym „MMA” niż „FAME”.

Sam pomysł na biznes również świetny. Polski YouTube kręci się aktualnie w większości wokół FAME MMA. Chociaż jak dla mnie włodarze strzelili sobie w kolano celując już na samym początku w alkoholizujących się publicznie streamerów. Wybór kontrowersyjnych youtuberów wydaje się intencjonalny. Mają niezłe zasięgi, są na topie, a sam temat patostreamów odkopała rok temu telewizja – czego chcieć więcej? Nie wiem tylko czy jakakolwiek osoba znana dalej niż z YouTube będzie chciała zawalczyć na gali w takim towarzystwie. Myślę też, że organizatorom trudno będzie przebić się do innej widowni niż tej głęboko osadzonej w YouTubie. Jak na razie FAME MMA to rozrywka mająca wąskie grono odbiorców. Natomiast zyskają wtedy, gdy zaangażują w to szumne medialnie nazwiska również spoza internetu.

Jednak nie podoba mi się, gdy robi się z tego coś więcej ponad śmiechy-chichy i dorabia ideologię. Cel przyświecający federacji jest szlachetny, ale nie wierzę, że jedna organizacja jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odmieni polski YouTube i przyczyni się do wyplenienia patologicznych twórców z sieci. Uczestnicy na treningach na pewno dają z siebie maksimum i do czasu FAME MMA 2 większość z nich nie pije napojów wyskokowych, ale trzeba pamiętać, że ich transmisje na żywo opierają się na alkoholu i wulgarności. Jeśli zabraknie tego na streamach, to szybko spadnie im oglądalność. Koncepcją wydarzenia jest pokazywanie, że patostreamerzy mogą zmienić swoje życie, ale brzmi to śmieszne, w kontekście tego co wyprawiają na konferencjach. Wchodząc na kanał FAME MMA widzimy ładnie, profesjonalnie zmontowane filmiki, podniosłą muzykę, wielkie słowa padające z ust uczestników. Z drugiej strony oglądamy konferencję, na której dorośli faceci nie potrafią utrzymać nerwów na wodzy i docinają sobie podobnie jak dzieci w szkole podstawowej. Trąca to nieco groteską, prawda?

Z pomocą FAME MMA youtuberzy (może często zapomniani) będą mogli o sobie przypomnieć i zarobić, a przy tym lepiej wypromować federację. Uważam, że przez to YouTube stanie się wylęgarnią dram. Inaczej ma się to do afer trwających po 3-4 lata jak Rafonixa i Magicala, które faktycznie grzeją i swój początek miały dużo wcześniej. W formularzu zgłoszeniowym do FAME MMA znajduje się podpunkt, który mówi, że zgłaszający się youtuberzy muszą mieć minimum 20 tysięcy subskrybentów. Teraz wbicie 20 tysięcy subskrypcji nie jest wcale wyczynem. No-name’y najpierw dorobią się subskrypcji, a potem będą wyzywać się „na solo”. Na czas FAME MMA zaczną powstawać fikcyjne spięcia pomiędzy youtuberami służące wejściu do oktagonu, wybiciu się i zgarnięciu trochę gotówki. A nastoletnia publika będzie to wszystko jak zawsze łykać jak młody pelikan.

Paula Gajownik

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Specjalistka ds. marketingu i PR. Największą frajdą jest dla niej pisanie o show - biznesie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry